Czy Bitwa Warszawska była wojną sprawiedliwą?

– Wojna sprawiedliwa to przede wszystkim wojna obronna. To wojna przeciwko nieprzyjacielowi, który chce zniszczyć naszą chrześcijańską cywilizację i usunąć wiarę z tego świata – mówił na antenie PCh24 TV prof. Marek Kornat.

W ocenie krakowskiego historyka wojna polsko-bolszewicka w latach 1919-1921, a w szczególności Bitwa Warszawska, była wojną sprawiedliwą. – Państwo, które było naszym wrogiem dążyło do likwidacji naszej świeżo odzyskanej niepodległości. Dla Polski w planach sowieckich, wbrew temu, co się mówi, miejsca nie było. Jedynym planem Lenina była sowietyzacja Polski – stworzenia na naszym terytorium prowincji komunistycznego państwa i w tych warunkach nie do pozazdroszczenia byłby los naszego narodu jak i Kościoła Katolickiego – tłumaczył.

– W latach 1919-1921 walczyliśmy z nieprzyjacielem, który sam w sobie był inkarnacją, wcieleniem antycywilizacji – powiedział ekspert cyklu PCh24 TV „Od rewolucji francuskiej do rewolucji w Kościele”.

Gość PCh24 TV przypomniał, że w roku 2022 przede wszystkim na Zachodzie, ale i w Polsce, są „wyznawcy” teorii, że Polska z łatwością mogła osiągnąć pokój z Rosją Lenina przyjmując jego ofertę z kwietnia 1920 roku. – Problem polega na tym, że ta oferta przedstawiona na papierze naszej stronie, naszemu ministrowi spraw zagranicznych Stanisławowi Patkowi, była ofertą z założenia nieszczerą i nierealną. Jest czymś niemożliwym, aby rząd sowiecki godził się na spełnienie wszystkich życzeń Polski łącznie z życzeniami terytorialnymi. Innymi słowy Lenin rzekomo dawał nam na tacy granice idące dalej na wschód niż późniejsza granica ryska, ale myśmy tego nie zaakceptowali. Jeżeli przyjmiemy taką interpretację, to trzeba potępić politykę polską i powiedzieć wprost, że Sowieci dawali nam wszystko, ale my nie chcieliśmy – wyjaśnił.

Na pytanie Tomasza Kolanka skąd wzięła się oferta Lenina dla Polski w kwietniu 1920 roku prof. Kornat odpowiedział: – Chodziło o przerzucenie odpowiedzialności za wojnę na Polskę oraz o to, żeby Polska dała się, za przeproszeniem, nabrać. Gdyby tak się stało, doszłoby do demobilizacji, po której Sowieci ruszyliby na nas, o czym świadczą plany operacji zaczepnej przygotowanej w sztabie generalnym Armii Czerwonej. 

– Jeżeli przyjmiemy tezę, że odpowiedzialność Polski za wojnę, w jej kulminacyjnej fazie latem 1920 roku, nie istnieje, bo Polska otrzymała nieuczciwą ofertę pokojową, aczkolwiek ubraną w piękne słowa i atrakcyjne pomysły, to była to wojna oczywiście obronna – mówił dalej sowietolog.

– Odkąd Związek Sowiecki powstał oficjalnie w grudniu 1922 roku, zawsze powracał do tej tezy, że to Polska ponosi odpowiedzialność i winę za tę wojnę. Żądanie polskiego rządu, aby Sowieci wycofali się z granic Rzeczypospolitej przedrozbiorowej spowodowało kulminację konfliktu. Do rozmów pokojowych nie doszło. Tak więc strona polska odrzuciła sowieckie propozycje pokojowe, chociaż moim zdaniem były to propozycje pseudo-pokojowe. Niestety, jak już powiedziałem, są dzisiaj historycy, również w Polsce, którzy uważają to za błąd. W mojej ocenie to wielka zasługa polskich władz, że odrzuciły sowiecką ofertę – wskazał uczony.

– Dodam tylko, że dyplomacja mocarstw zachodnich, zwłaszcza brytyjska, uznała winę Polski po odrzuceniu propozycji Lenina, o czym warto pamiętać, ponieważ to do dzisiaj powoduje ambiwalencję w ocenie zachowania Polski na arenie międzynarodowej w tamtym czasie. Niektórzy uważają bowiem, że były rzekomo szanse wynegocjowania pokoju – zaznaczył.

Prof. Marek Kornat zwrócił również uwagę, że istnieje  kolejna grupa historyków również w Polsce, która uważa, że świetnie postąpiła Estonia. – Przypominam, że zanim w kwietniu 1920 roku Polska otrzymała propozycje pseudo-pokojowe od Lenina, w styczniu 1920 roku takie same propozycje dostali Estończycy, którzy zawarli pokój. Tyle tylko, że znany jest dokument z negocjacji pokojowych Estonii i Rosji Lenina. Estończycy zażądali odszkodowania za to, że bolszewickie hordy weszły na ich terytorium, grabiły, gwałciły i mordowały. Wtedy delegat wyznaczony do rokowań z Estonią, Adolf Joffe, dostał z Moskwy instrukcje, żeby się na wszystko zgodził, bo – tu cytuję – „to wszystko i tak wcześniej czy później będzie nasze”. To pokazuje metodę negocjacji Sowietów z Estonią. Fakt, że Estonia ocalała do roku 1940 jest owocem polskiego zwycięstwa nad Wisłą. Jeśli ktoś nie widzi tutaj koincydencji, to znaczy, że bardzo źle u niego z rozumowaniem historycznym – stwierdził.

Prowadzący zapytał również gościa programu „Rozmowa PCh24” o to, jaki był stosunek świata Zachodu i Kościoła do tego wszystkiego, co działo się na terytorium Polski w lato 1920 roku. – Każdy tak patrzył jak dyktował mu światopogląd, interes i ogólne wyobrażenie świata – odpowiedział prof. Kornat.

– Koła katolickie całego świata patrzyły na Polskę z zachwytem, a wcześniej przed wielkim zwycięstwem w Bitwie Warszawskiej były przerażone, że dokonuje się zamordowanie świeżo odrodzonego katolickiego państwa. Niestety koła katolickie były na Zachodzie w defensywie. Z kolei koła lewicowe i liberalne przyjęły sowiecką interpretację przyczyn wojny, o czym już mówiliśmy. Twierdziły one, że wojna jest z winy Polski oraz że tworzenie państwa ukraińskiego w myśl sojuszu Piłsudski-Petlura jest mrzonką i służy rozbiciu Rosji, na co nie wolno pozwolić. Ich zdaniem Rosja ma prawo mieć Ukrainę w swoich rękach i co najwyżej może łaskawie udzielić jej autonomii. Takie było rozumowanie zachodnich kół politycznych – tłumaczył sowietolog.

– Z nami niewątpliwie była Stolica Apostolska i papież Benedykt XV – dodał.

– Jeśli chodzi o Francję, to panowały tam bardzo silne nadzieje na restytucję Rosji niekomunistycznej oraz pogląd, że Rosji nie wolno rozbijać, a Polsce nie należą się ziemie wschodnie. Koła brytyjskie żywiły nadzieję, żeby zaproponować Rosji pokojowe współżycie z Zachodem. Pojawiła się wówczas już w zarysie teoria konwergencji. Brytyjski premier David Lloyd George mówił, że jeżeli dojdzie do rozwoju stosunków handlowych z Rosją Sowiecką, to ona się ucywilizuje i barbarzyńskie oblicze bolszewizmu zostanie w drodze ewolucji złagodzone. Był to bardzo błędny i bardzo groźny pogląd, ale niestety takie wówczas dominowały. Z kolei kiedy mowa o Stanach Zjednoczonych w roku 1920, to musimy pamiętać, że jest to kraj, który po przegranej przez prezydenta Wilsona batalii o ratyfikację pokoju wersalskiego wycofał się z aktywnej polityki europejskiej. Nie ma jednak wątpliwości, że Amerykanie patrzyli na Rosję podobnie jak Francuzi, to znaczy: USA uważały, że Polska ma prawo się bronić przed napaścią, ale nie powinna przekraczać linii Bugu na wschodzie. Tak więc stanowisko Zachodu wobec wojny polsko-bolszewickiej jest ambiwalentne – wyjaśnił gość PCh24 TV.

– Byli i są do dzisiaj ludzie, którzy interpretują Bitwę Warszawską jako pokaz polskiego imperializmu. Inni opowiadali, że wygrał tę bitwę za nas francuski generał Maxime Weygand. Jeszcze inni mówili, że Polska swoim zwycięstwem tylko przysporzy Europie kłopotów, bo rozciągnie swoje granice w nieuzasadniony sposób za daleko na Wschód i to będzie zarzewie nowych powikłań dla pokoju. Ten pogląd wyraził niestety bardzo szeroko znany włoski polityk lewicowo-liberalny Francesco Nitti w książce „Europa bez pokoju” – podsumował prof. Marek Kornat.

Artykuł Czy Bitwa Warszawska była wojną sprawiedliwą? pochodzi z serwisu PCH24.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.